Mityngi AA w całej Polsce2,734 spotkań · 1,072 miast

Autor: Mariusz Krzyszałowski · Opublikowano: 18.08.2026 · Aktualizacja: 01.09.2026

„Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku.

Ilustracja do artykułu: „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku.

Są książki o uzależnieniach, które opisują mechanizmy choroby, terapię, nawroty i zdrowienie. Są też takie, które pokazują ludzi próbujących zmienić cały system pomagania osobom uzależnionym. Do tej drugiej kategorii należy „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru” Anny Kamińskiej.

To obszerna, licząca ponad 700 stron biografia Marka Kotańskiego, wydana przez Wydawnictwo Literackie w 2021 roku. Nie jest jednak wyłącznie historią jednego człowieka. To również opowieść o początkach polskiego systemu pomocy osobom uzależnionym, o narkomanii w czasach PRL, o bezdomności, HIV i AIDS, społecznej stygmatyzacji oraz o ludziach, których przez wiele lat łatwiej było odrzucić niż próbować zrozumieć.

Narkomania, której oficjalnie miało nie być

Anna Kamińska prowadzi czytelnika do Polski przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Problem narkotyków narastał, chociaż oficjalny przekaz państwa długo nie odpowiadał rzeczywistości. Młodzi ludzie eksperymentowali z lekami, morfiną, środkami wziewnymi i innymi substancjami psychoaktywnymi. Właśnie wtedy początkujący psycholog Marek Kotański zaczął dostrzegać ludzi, których inni często widzieli przede wszystkim jako sprawców własnego nieszczęścia.

I w tym miejscu zaczyna się historia znacznie większa niż historia jednej placówki terapeutycznej.

Kotański nie chciał ograniczać się do mówienia uzależnionemu, że powinien przestać brać. Próbował stworzyć środowisko, w którym człowiek będzie musiał nauczyć się funkcjonować od początku: żyć z innymi, ponosić konsekwencje własnych decyzji, pracować, przestrzegać zasad, odbudowywać odpowiedzialność i stopniowo odzyskiwać miejsce we wspólnocie.

W październiku 1978 roku w Głoskowie powstał pierwszy ośrodek, który dał początek systemowi MONAR. Fundamentem była między innymi idea społeczności terapeutycznej – grupa nie była jedynie zbiorem pacjentów przebywających pod jednym dachem, ale miała stać się częścią procesu zmiany.

„Bóg Ojciec” – tytuł, który nie jest przypadkowy

Tytuł książki Anny Kamińskiej może początkowo zaskakiwać. „Bóg Ojciec” nie oznacza jednak bezkrytycznej gloryfikacji Kotańskiego.

Biografia pokazuje człowieka obdarzonego ogromną charyzmą. Dla części pacjentów stawał się kimś więcej niż terapeutą. Był autorytetem, przywódcą, czasami figurą ojca, którego wcześniej w ich życiu brakowało. Wydawca książki zwraca uwagę, że początkowo traktowany był przez pacjentów jak ojciec, a z czasem przez niektórych niemal jak ktoś stojący ponad zwykłym terapeutą.

I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych warstw tej biografii.

Kamińska nie buduje pomnika z brązu. Pokazuje człowieka pełnego sprzeczności: niezwykle empatycznego, zdolnego porwać innych do działania, ale jednocześnie potrzebującego zainteresowania, uznania i akceptacji. Człowieka, którego jedni uznawali za genialnego terapeutę, podczas gdy inni krytykowali jego bezkompromisowość i stosowane przez niego metody.

Dzięki temu Kotański pozostaje człowiekiem, a nie świętym z podręcznika.

Terapia nie zawsze była łagodna

Dzisiaj wiele elementów dawnych modeli terapii uzależnień ocenialibyśmy inaczej. Zmieniła się wiedza psychologiczna, psychiatria, standardy ochrony praw pacjenta i sposób rozumienia samego uzależnienia.

Nie można więc czytać historii Kotańskiego tak, jakby wszystko, co działało kilkadziesiąt lat temu, należało automatycznie przenosić do współczesnych ośrodków.

Jego metoda była wymagająca. Społeczność terapeutyczna oznaczała dyscyplinę, konfrontowanie człowieka z jego zachowaniami, odpowiedzialność za funkcjonowanie grupy, pracę oraz konieczność podporządkowania się zasadom.

Ale właśnie słowo „konfrontacja” jest w tej historii szczególnie ważne.

Uzależnienie bardzo często rozwija się razem z systemem zaprzeczania: „nie mam problemu”, „kontroluję”, „wszyscy przesadzają”, „mogę przestać, kiedy tylko zechcę”. Zdrowienie zaczyna się natomiast w miejscu, w którym człowiek przestaje uciekać od prawdy o własnym życiu.

Kotański potrafił tę konfrontację wymuszać. Czasem brutalnie w sensie emocjonalnym, czasem prowokacyjnie, niekiedy metodami budzącymi spory. Biografia nie pozwala jednak sprowadzić go ani do bezbłędnego bohatera, ani do autorytarnego terapeuty. Pokazuje raczej, jak skomplikowane było tworzenie systemu pomocy w czasach, kiedy gotowych rozwiązań praktycznie nie było.

Najpierw narkomani. Później wszyscy, których społeczeństwo nie chciało widzieć

Jednym z najmocniejszych elementów historii Kotańskiego jest rozszerzanie przez niego granic pomocy.

Z czasem nie chodziło już tylko o osoby uzależnione od narkotyków. Pojawiali się alkoholicy, osoby żyjące z HIV, chorzy, ludzie wychodzący z więzień oraz osoby bezdomne. W 1993 roku Kotański powołał MARKOT – ruch pomocy ludziom bezdomnym i wykluczonym.

Łączyła ich jedna rzecz: bardzo często ktoś wcześniej powiedział o nich, że nie warto już próbować.

Kotański miał wyjątkową zdolność stawania właśnie po stronie takich ludzi.

Nie oznaczało to pobłażliwości. Jego pomoc nie polegała na przekonywaniu człowieka, że nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny. Przeciwnie – odpowiedzialność była jednym z filarów jego myślenia.

Jednocześnie jednak nie zgadzał się z przekonaniem, że człowiek, który upadł, powinien zostać na dole.

To przesłanie pozostaje aktualne również dzisiaj.

Uzależniony nie przestaje być człowiekiem

Wokół uzależnień przez dziesięciolecia narósł język pogardy.

„Ćpun”.

„Alkoholik”.

„Menel”.

„Sam sobie zrobił”.

„Niech ponosi konsekwencje”.

Takie słowa pozwalają szybko zamknąć temat. Znacznie trudniej zobaczyć za nimi człowieka z określoną historią, rodziną, traumą, chorobą, lękiem, poczuciem winy i czasami wieloma nieudanymi próbami leczenia.

Biografia Kotańskiego przypomina, że pomoc zaczyna się właśnie tam, gdzie kończy się wygodne ocenianie z bezpiecznej odległości.

Nie oznacza to usprawiedliwiania wszystkiego, co robi osoba uzależniona. Uzależnienie może niszczyć rodziny, prowadzić do przemocy, kłamstwa, manipulacji, zadłużenia i dramatycznych konsekwencji dla najbliższych.

Ale człowiek może ponosić odpowiedzialność za swoje zachowanie i jednocześnie nadal zasługiwać na możliwość leczenia.

Te dwie rzeczy nie wykluczają się.

Kotański również ponosił koszty

Kamińska pokazuje również cenę życia podporządkowanego misji.

Człowiek pomagający tysiącom innych nie przestaje przecież posiadać własnych potrzeb, relacji, słabości i problemów. Wielka działalność społeczna może pochłaniać życie osobiste. Charyzma może pomagać budować organizację, ale może również komplikować relacje z ludźmi. Silny lider może inspirować, a jednocześnie tworzyć wokół siebie system bardzo mocnej zależności.

Dlatego ta książka jest interesująca również dla osób pracujących dziś w terapii, organizacjach społecznych czy grupach samopomocowych.

Pokazuje bowiem nie tylko, jak pomagać, ale również jak łatwo osoba pomagająca może zacząć żyć wyłącznie problemami innych.

Dobry terapeuta, społecznik czy lider grupy nie powinien stawać się dla drugiego człowieka bogiem. Ostatecznym celem pomocy powinno być doprowadzenie do sytuacji, w której osoba uzależniona odzyskuje własną sprawczość.

Nie był bezbłędny – i właśnie dlatego warto o nim czytać

Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić z postacią Kotańskiego, byłoby stworzenie z niego nieskazitelnego świętego.

Człowiek bez wad niczego nas nie nauczy.

Znacznie ciekawszy jest człowiek, który popełnia błędy, bywa trudny, ma ogromne ego, podejmuje ryzyko, wzbudza konflikty, a równocześnie potrafi stworzyć coś, co realnie zmienia życie tysięcy ludzi.

Taki właśnie portret wyłania się z książki Anny Kamińskiej. Autorka korzysta ze wspomnień rodziny, współpracowników, pacjentów i ludzi, którzy Kotańskiego obserwowali z różnych perspektyw. Dzięki temu historia nie ogranicza się do oficjalnej biografii założyciela MONAR-u.

Czytelnik może Kotańskiego podziwiać, krytykować, czasem się z nim nie zgadzać, a chwilami zastanawiać się, czy sam nie przekraczał granic.

Ale trudno pozostać wobec niego obojętnym.

Najważniejsza lekcja Kotańskiego

Z dzisiejszej perspektywy metody leczenia uzależnień muszą opierać się na aktualnej wiedzy medycznej i psychologicznej. Nie powinniśmy bezrefleksyjnie kopiować rozwiązań sprzed czterdziestu czy pięćdziesięciu lat.

Możemy natomiast zachować coś znacznie ważniejszego.

Przekonanie, że człowieka nie wolno przekreślać.

Osoba uzależniona może mieć za sobą dziesięć terapii.

Może wrócić do alkoholu po kilku latach abstynencji.

Może zniszczyć rodzinne relacje.

Może stracić mieszkanie, pracę, zdrowie i zaufanie bliskich.

Może wielokrotnie obiecywać poprawę i wielokrotnie zawodzić.

A jednak dopóki żyje, istnieje możliwość zmiany.

Nie pewność.

Nie gwarancja.

Możliwość.

I być może właśnie o tę możliwość Kotański walczył najmocniej.

Książka również o Polsce

„Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” warto czytać nie tylko jako biografię znanego terapeuty.

To również historia Polski i zmieniającego się podejścia do uzależnienia, bezdomności, HIV, biedy i wykluczenia. Wydawca słusznie wskazuje, że książka pokazuje także historię polskiej służby zdrowia i trudności państwa w radzeniu sobie z narkomanią, alkoholizmem oraz bezdomnością.

Zmieniają się przepisy, nazwy instytucji i metody terapii, lecz niektóre pytania pozostają niemal identyczne.

Co zrobić z człowiekiem, który kolejny raz wrócił do picia?

Ile razy można pomagać?

Czy uzależniony sam jest winny swojej sytuacji?

Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna wyręczanie?

Czy społeczeństwo powinno finansować kolejną terapię osobie, która wcześniej wiele razy ją przerwała?

Kotański nie pozostawił prostych odpowiedzi.

Pozostawił natomiast przekonanie, że najłatwiejszą odpowiedzią – i często najgorszą – jest odwrócenie wzroku.

Warto przeczytać

Anna Kamińska, „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” nie jest poradnikiem wychodzenia z uzależnienia. Nie zastąpi terapii ani współczesnej literatury specjalistycznej.

Jest jednak książką niezwykle wartościową dla osób zainteresowanych uzależnieniami, terapią, historią MONAR-u, działalnością społeczną i procesem zdrowienia.

Szczególnie warto po nią sięgnąć, kiedy zaczynamy myśleć, że o uzależnieniach wiemy już wszystko.

Historia Kotańskiego przypomina bowiem, że za każdym systemem terapii, każdym regulaminem ośrodka, każdym programem zdrowienia i każdą diagnozą znajduje się konkretny człowiek.

A człowiek potrzebuje nie tylko zasad i konsekwencji.

Potrzebuje również drugiego człowieka, który w odpowiednim momencie powie:

jeszcze nie wszystko jest stracone.

Informacje o książce: Anna Kamińska, Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru, Wydawnictwo Literackie, wydanie I, premiera 27 października 2021 r., 704 strony, ISBN 978-83-08-07437-4.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i uważasz, że warto tworzyć więcej materiałów o uzależnieniach, zdrowieniu, ludziach pomagających innym i dawaniu drugiej szansy — możesz wesprzeć naszą działalność.

Każde wsparcie pomaga nam rozwijać portal, przygotowywać kolejne publikacje i tworzyć materiały, które mogą dotrzeć do osób potrzebujących pomocy, motywacji albo zwyczajnie nadziei.

Możesz nas wesprzeć tutaj:

Zrzutka: https://zrzutka.pl/gjrfpt
Suppi: https://suppi.pl/trzezwosc

Dziękujemy za każde wsparcie — również za udostępnienie artykułu dalej. Czasem jedno udostępnienie może sprawić, że ten tekst trafi dokładnie do osoby, która dziś najbardziej potrzebuje go przeczytać.

10 komentarzy

Podziel się swoim doświadczeniem z szacunkiem dla innych osób.

  1. W tym omówieniu najbardziej zainteresował mnie konkretny element książki: „Są książki o uzależnieniach, które opisują mechanizmy choroby, terapię, nawroty i zdrowienie.” To dobrze pokazuje, że „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. nie jest opisywana wyłącznie przez tytuł czy nazwisko autora, ale przez rzeczywisty temat i doświadczenie bohaterów.

    Drugi fragment, który mocno uzupełnia ten obraz, brzmi: „Uzależnienie bardzo często rozwija się razem z systemem zaprzeczania: „nie mam problemu”, „kontroluję”, „wszyscy przesadzają”, „mogę przestać, kiedy tylko zechcę”.” Właśnie takie szczegóły sprawiają, że można zrozumieć, w jaki sposób książka mówi o uzależnieniu, leczeniu, relacjach albo zmianie, zamiast traktować ją jak zwykłą pozycję z listy lektur.

    Najbardziej zostaje mi jednak w pamięci: „Znacznie ciekawszy jest człowiek, który popełnia błędy, bywa trudny, ma ogromne ego, podejmuje ryzyko, wzbudza konflikty, a równocześnie potrafi stworzyć coś, co realnie zmienia życie tysięcy ludzi.” Po tym widać, dlaczego ta książka może być ważna dla osób zainteresowanych tematyką uzależnień i zdrowienia — daje konkretną historię, a nie samą teorię.

    1. Dobre omówienie książki powinno pokazać, co naprawdę zostaje po lekturze. W przypadku „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. zwróciłem uwagę przede wszystkim na: „Problem narkotyków narastał, chociaż oficjalny przekaz państwa długo nie odpowiadał rzeczywistości.”

      Równie istotny jest drugi wątek: „Jednym z najmocniejszych elementów historii Kotańskiego jest rozszerzanie przez niego granic pomocy.” Te dwa elementy dobrze się uzupełniają, bo jeden pokazuje treść, a drugi pozwala zobaczyć szerszy sens opowieści.

      Warto też zatrzymać się przy zdaniu: „Nie powinniśmy bezrefleksyjnie kopiować rozwiązań sprzed czterdziestu czy pięćdziesięciu lat.” Dla mnie właśnie takie fragmenty decydują o tym, czy książka tylko opowiada o problemie, czy rzeczywiście pomaga czytelnikowi zrozumieć człowieka uwikłanego w uzależnienie.

      1. Najbardziej cenię w tym tekście to, że książka nie jest opisana powierzchownie. Już fragment „Próbował stworzyć środowisko, w którym człowiek będzie musiał nauczyć się funkcjonować od początku: żyć z innymi, ponosić konsekwencje własnych decyzji, pracować, przestrzegać zasad, odbudowywać odpowiedzialność i stopniowo odzyskiwać miejsce we wspólnocie.” pokazuje konkretny kierunek interpretacji.

        Później pojawia się ważne uzupełnienie: „Jego pomoc nie polegała na przekonywaniu człowieka, że nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny.” Dzięki temu widać, że „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. dotyka nie tylko samego używania substancji, ale też konsekwencji, emocji, terapii albo odbudowy życia — dokładnie w takim zakresie, w jakim opisuje to książka.

        Mocnym punktem omówienia jest również: „Czy społeczeństwo powinno finansować kolejną terapię osobie, która wcześniej wiele razy ją przerwała?” To sprawia, że po przeczytaniu tego omówienia ma się ochotę sięgnąć do samej książki i samemu sprawdzić, jak autor prowadzi ten temat.

        1. W „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. najbardziej interesuje mnie to, jak opisane doświadczenia przekładają się na obraz uzależnienia i zdrowienia. Dobrze oddaje to zdanie: „I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych warstw tej biografii.”

          Drugi konkretny element to: „Uzależnienie może niszczyć rodziny, prowadzić do przemocy, kłamstwa, manipulacji, zadłużenia i dramatycznych konsekwencji dla najbliższych.” W połączeniu z pierwszym pokazuje on, że ta książka nie buduje jednej prostej historii o „upadku i cudownym ocaleniu”, lecz pokazuje proces złożony z wielu etapów.

          Do tego dochodzi jeszcze: „Potrzebuje również drugiego człowieka, który w odpowiednim momencie powie:” Dla mnie właśnie ta wielowarstwowość jest najcenniejsza, bo pozwala czytać książkę jednocześnie jako opowieść o człowieku i jako materiał do refleksji nad uzależnieniem.

          1. Zwróciłem uwagę, że omówienie „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. wydobywa z książki konkrety zamiast ogólnych pochwał. Pierwszy z nich to: „Zmieniła się wiedza psychologiczna, psychiatria, standardy ochrony praw pacjenta i sposób rozumienia samego uzależnienia.”

            Drugi ważny punkt brzmi: „Dlatego ta książka jest interesująca również dla osób pracujących dziś w terapii, organizacjach społecznych czy grupach samopomocowych.” Takie zestawienie pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego ta pozycja pojawia się w dziale Literatura i co wnosi do rozmowy o uzależnieniu, terapii albo życiu po nałogu.

            Najmocniej zostaje ze mną jeszcze: „Później wszyscy, których społeczeństwo nie chciało widzieć Jednym z najmocniejszych elementów historii Kotańskiego jest rozszerzanie przez niego granic pomocy.” To właśnie ten szczegół pokazuje, że książka może działać inaczej niż podręcznik — przez historię, język i doświadczenie bohaterów.

  2. W tym tekście szczególnie dobrze wybrzmiewa, że literatura o uzależnieniu może pokazywać rzeczy, których sucha definicja nie odda. Widać to w fragmencie: „Uzależnienie bardzo często rozwija się razem z systemem zaprzeczania: „nie mam problemu”, „kontroluję”, „wszyscy przesadzają”, „mogę przestać, kiedy tylko zechcę”.”

    Warto zestawić go z drugim: „Znacznie ciekawszy jest człowiek, który popełnia błędy, bywa trudny, ma ogromne ego, podejmuje ryzyko, wzbudza konflikty, a równocześnie potrafi stworzyć coś, co realnie zmienia życie tysięcy ludzi.” Wtedy „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. zaczyna być czymś więcej niż opisem książki — staje się punktem wyjścia do rozmowy o konkretnych doświadczeniach człowieka.

    Trzeci element, który warto zapamiętać, to: „Są książki o uzależnieniach, które opisują mechanizmy choroby, terapię, nawroty i zdrowienie.” Dla mnie właśnie dzięki takim szczegółom ta pozycja ma sens w bibliotece osoby zainteresowanej tematyką trzeźwienia i mechanizmów uzależnienia.

    1. Najbardziej przekonują mnie w omówieniu te miejsca, w których autor wskazuje konkretne sceny, fakty albo mechanizmy obecne w książce. Jednym z nich jest: „Jednym z najmocniejszych elementów historii Kotańskiego jest rozszerzanie przez niego granic pomocy.”

      Kolejny ważny wątek brzmi: „Nie powinniśmy bezrefleksyjnie kopiować rozwiązań sprzed czterdziestu czy pięćdziesięciu lat.” To pokazuje, że „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. można czytać z kilku perspektyw i nie sprowadzać jej do jednego morału.

      Na końcu zostaje również: „Problem narkotyków narastał, chociaż oficjalny przekaz państwa długo nie odpowiadał rzeczywistości.” Takie połączenie sprawia, że książka zachowuje własny charakter i nie zlewa się z innymi publikacjami o uzależnieniach.

      1. Wartość tego omówienia widzę przede wszystkim w tym, że pokazuje, co dokładnie robi na czytelniku „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku.. Dobrym przykładem jest fragment: „Jego pomoc nie polegała na przekonywaniu człowieka, że nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny.”

        Drugim punktem jest: „Czy społeczeństwo powinno finansować kolejną terapię osobie, która wcześniej wiele razy ją przerwała?” Właśnie w takich miejscach najlepiej widać relację między literacką opowieścią a rzeczywistym doświadczeniem uzależnienia, terapii czy zdrowienia.

        Dopełnia to zdanie: „Próbował stworzyć środowisko, w którym człowiek będzie musiał nauczyć się funkcjonować od początku: żyć z innymi, ponosić konsekwencje własnych decyzji, pracować, przestrzegać zasad, odbudowywać odpowiedzialność i stopniowo odzyskiwać miejsce we wspólnocie.” Po takich konkretnych informacjach łatwiej samemu ocenić, czy książka może być dla nas wartościowa i z jakiego powodu.

        1. Nie każda książka o uzależnieniu mówi o nim w ten sam sposób. W „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku. ważny jest dla mnie szczególnie fragment: „Uzależnienie może niszczyć rodziny, prowadzić do przemocy, kłamstwa, manipulacji, zadłużenia i dramatycznych konsekwencji dla najbliższych.”

          Później dochodzi drugi element: „Potrzebuje również drugiego człowieka, który w odpowiednim momencie powie:” To zestawienie pozwala zobaczyć indywidualny charakter tej pozycji — jej bohatera, sposób opowiadania i konkretne doświadczenia, na których buduje swój przekaz.

          Najbardziej zapamiętuję też: „I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych warstw tej biografii.” Dzięki temu omówienie nie brzmi jak reklama książki, tylko jak rzeczowa próba pokazania, co naprawdę można z niej wynieść.

          1. Po tym omówieniu zostają mi trzy konkretne rzeczy. Pierwsza: „Dlatego ta książka jest interesująca również dla osób pracujących dziś w terapii, organizacjach społecznych czy grupach samopomocowych.” Już ona dobrze pokazuje, o czym naprawdę jest „Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja” – człowiek, który nie chciał przechodzić obojętnie obok ludzkiego upadku..

            Druga to: „Później wszyscy, których społeczeństwo nie chciało widzieć Jednym z najmocniejszych elementów historii Kotańskiego jest rozszerzanie przez niego granic pomocy.” Ten fragment poszerza perspektywę i pokazuje, że książka dotyka nie tylko uzależnienia jako diagnozy, lecz także życia człowieka wokół tego problemu.

            Trzecia rzecz brzmi: „Zmieniła się wiedza psychologiczna, psychiatria, standardy ochrony praw pacjenta i sposób rozumienia samego uzależnienia.” Dla mnie właśnie połączenie tych elementów sprawia, że literatura może być ważnym uzupełnieniem wiedzy — pozwala zobaczyć doświadczenie od środka, przez konkretną historię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Pola wymagane są oznaczone gwiazdką.

Administratorem danych jest Mariusz Krzyształowski. Dane z formularza wykorzystamy do obsługi Twojego zgłoszenia. Nie podawaj danych o zdrowiu lub uzależnieniu, jeśli nie są konieczne. Polityka prywatności i RODO.