Chemsex to temat, o którym nadal mówi się zbyt mało. Często ukrywa się za wstydem, anonimowymi spotkaniami, aplikacjami randkowymi i przekonaniem, że skoro narkotyk używany jest „tylko przy seksie”, to problem uzależnienia nie istnieje. Tymczasem granica pomiędzy eksperymentem a utratą kontroli może zostać przekroczona znacznie szybciej, niż człowiek przypuszcza.
Chemsex oznacza używanie substancji psychoaktywnych przed aktywnością seksualną lub w jej trakcie w celu zwiększenia pobudzenia, przyjemności, pewności siebie, zmniejszenia zahamowań albo wydłużenia kontaktu seksualnego. Może dotyczyć zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W praktyce może to być para, która zaczyna eksperymentować z narkotykami podczas seksu, osoby poznające się przez aplikacje randkowe albo ludzie spotykający się wyłącznie w celu połączenia seksu z używaniem substancji.
W chemseksie pojawiają się między innymi metamfetamina, mefedron i inne syntetyczne katynony, kokaina, GHB/GBL czy ketamina. Problemem bywa również jednoczesne przyjmowanie kilku substancji. Takie połączenia zwiększają nieprzewidywalność działania narkotyków oraz ryzyko poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Zaczyna się od przyjemności. Problem może pojawić się później
Dla części osób początkiem jest zwykła ciekawość. Kobieta i mężczyzna poznają się, zaczynają eksperymentować albo jedno z partnerów proponuje substancję podczas spotkania seksualnego.
Nagle znika skrępowanie. Pojawia się ogromna energia, silniejsze pobudzenie, większa pewność siebie oraz przekonanie, że seks stał się bardziej intensywny.
Substancja może powodować, że kontakt seksualny trwa znacznie dłużej, a doznania wydają się silniejsze.
I właśnie tutaj może zacząć działać bardzo niebezpieczny mechanizm.
Mózg zaczyna łączyć seksualność z działaniem narkotyku. Z czasem seks na trzeźwo może wydawać się mniej atrakcyjny, mniej intensywny albo znacznie trudniejszy.
Pojawia się potrzeba ponownego przeżycia tego samego stanu.
Spotkania mogą stawać się coraz częstsze. Ilość przyjmowanych substancji rośnie. Sesje trwają wiele godzin, czasem całą noc lub jeszcze dłużej.
Wtedy chemsex przestaje być jedynie eksperymentem seksualnym. Może stać się częścią rozwijającego się uzależnienia.
„Przecież nie biorę codziennie”
Jednym z najbardziej niebezpiecznych sposobów usprawiedliwiania problemu jest myślenie:
„Nie biorę codziennie, więc nie jestem uzależniony”.
Uzależnienia nie definiuje jednak wyłącznie częstotliwość przyjmowania substancji.
Znaczenie mają między innymi utrata kontroli, silny głód, zwiększanie dawek, kontynuowanie używania mimo szkód oraz podporządkowywanie narkotykowi coraz większej części życia.
Sygnałem ostrzegawczym może być sytuacja, w której człowiek coraz częściej szuka seksu połączonego z narkotykami, zwiększa ilość przyjmowanej substancji, nie potrafi zakończyć spotkania w zaplanowanym momencie, zaniedbuje sen, pracę i obowiązki albo przestaje czerpać satysfakcję z seksu bez narkotyków.
Kobieta lub mężczyzna mogą przez wiele dni albo tygodni w ogóle nie używać substancji.
Problem ujawnia się jednak wtedy, gdy pojawia się spotkanie seksualne.
Narkotyk zaczyna być nieodłączną częścią seksu.
Kiedy seks na trzeźwo przestaje wystarczać
To jeden z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych.
Człowiek może zauważyć, że bez narkotyku coraz trudniej osiągnąć pobudzenie.
Zwykły seks zaczyna wydawać się nudny.
Partner lub partnerka przestają dostarczać takich doznań, jak wcześniej.
Pojawia się myślenie:
„Bez tego już nie będzie tak samo”.
W rzeczywistości to nie seksualność musi się pogarszać.
Zmienia się sposób, w jaki mózg reaguje na bodźce.
Jeżeli przez dłuższy czas bardzo silne pobudzenie seksualne regularnie łączone jest z działaniem narkotyku, naturalne bodźce mogą zacząć wydawać się słabsze.
To mechanizm podobny do innych uzależnień.
Układ nagrody uczy się, że najsilniejsza przyjemność pojawia się po określonej substancji.
Kilkanaście godzin bez snu i kolejna dawka
Chemsex może wiązać się z długotrwałym pobudzeniem organizmu.
Człowiek przestaje odczuwać zmęczenie w normalny sposób.
Może przez wiele godzin nie spać, niewiele jeść i pozostawać w stanie silnego pobudzenia seksualnego.
Organizm jednak nadal potrzebuje odpoczynku.
Po zakończeniu działania substancji może pojawić się gwałtowny spadek nastroju, wyczerpanie, lęk, drażliwość, bezsenność, poczucie pustki, podejrzliwość, a w cięższych przypadkach także objawy psychotyczne.
Wtedy powstaje kolejna pułapka.
Następna dawka nie jest już przyjmowana wyłącznie dla przyjemności.
Człowiek zaczyna brać także po to, żeby nie czuć „zjazdu”.
Jeszcze jedna dawka i kończymy
To zdanie może powtarzać się przez wiele godzin.
„Jeszcze raz”.
„Jeszcze trochę”.
„Za godzinę kończymy”.
A później pojawia się kolejna dawka.
Jedno spotkanie, które miało trwać wieczór, może przeciągnąć się do następnego dnia.
Wraz z kolejnymi dawkami pogarsza się zdolność oceny sytuacji.
Zmniejsza się kontrola zachowania.
Rosną również zagrożenia zdrowotne.
Szczególne zagrożenie – GHB i GBL
Jednymi z substancji spotykanych podczas chemseksu są GHB i GBL, określane potocznie czasem jako „G”.
Ich stosowanie jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ stosunkowo niewielka różnica pomiędzy ilością wywołującą oczekiwane działanie a ilością powodującą ciężkie zatrucie może doprowadzić do utraty przytomności, zaburzeń oddychania, śpiączki, a nawet śmierci.
Szczególnie niebezpieczne jest łączenie GHB lub GBL z alkoholem albo innymi substancjami działającymi depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy.
Regularne stosowanie tych substancji może również prowadzić do zależności fizycznej.
Nagłe odstawienie przy rozwiniętym uzależnieniu może powodować między innymi silny lęk, drżenia, bezsenność, dezorientację, omamy czy drgawki.
W takich sytuacjach potrzebna jest pomoc medyczna.
Seks, narkotyki i utrata granic
Chemsex nie oznacza automatycznie, że podczas każdego spotkania dochodzi do zachowań niebezpiecznych.
Nie można jednak ignorować faktu, że substancje psychoaktywne mogą znacząco ograniczać zdolność podejmowania racjonalnych decyzji.
Kobieta lub mężczyzna pod wpływem narkotyku mogą przekraczać własne wcześniejsze granice.
Mogą zgadzać się na zachowania, których na trzeźwo by nie zaakceptowali.
Mogą podejmować ryzyko, którego normalnie by unikali.
W skrajnych sytuacjach jedna z osób może całkowicie stracić świadomość.
Dlatego niezwykle ważna jest kwestia świadomej zgody.
Osoba nieprzytomna albo znajdująca się w stanie uniemożliwiającym świadome podjęcie decyzji nie może udzielić rzeczywistej zgody na kontakt seksualny.
Narkotyki nie mogą być usprawiedliwieniem dla przekraczania granic drugiego człowieka.
Większa liczba partnerów i większe ryzyko
W części przypadków chemsex może prowadzić również do częstszych zmian partnerów seksualnych.
Aplikacje randkowe ułatwiają szybkie poznawanie kolejnych osób.
Ktoś, kto początkowo używał narkotyku podczas seksu wyłącznie ze stałym partnerem lub partnerką, może z czasem zacząć szukać nowych doświadczeń.
Rosnące pobudzenie i osłabienie kontroli mogą prowadzić do zachowań coraz bardziej ryzykownych.
Długie kontakty seksualne, wielu partnerów, mikrourazy błon śluzowych i ograniczona kontrola zachowania zwiększają ryzyko zakażeń przenoszonych drogą płciową.
W przypadku używania narkotyków drogą iniekcji pojawia się dodatkowe ryzyko związane z kontaktem z krwią i używaniem wspólnych igieł lub innych akcesoriów.
HIV i inne zakażenia
Chemsex może zwiększać ryzyko zakażenia HIV oraz innymi infekcjami przenoszonymi drogą płciową.
Dotyczy to między innymi kiły, rzeżączki, chlamydiozy oraz wirusowych zapaleń wątroby.
Dlatego regularne badania nie powinny być traktowane jako powód do wstydu.
Są elementem odpowiedzialnego dbania o zdrowie własne i partnera lub partnerki.
PrEP i PEP – dwa pojęcia, które warto znać
PrEP jest profilaktyką stosowaną przed możliwą ekspozycją na HIV przez osoby niezakażone, u których występuje zwiększone ryzyko zakażenia.
PEP stosuje się natomiast po sytuacji, w której mogło dojść do kontaktu z HIV.
W takim przypadku liczy się czas.
Nie warto czekać kilka dni i zastanawiać się, czy „może nic się nie stało”.
W przypadku realnego ryzyka należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub placówką prowadzącą terapię HIV.
Nie każda osoba uczestnicząca w chemseksie jest uzależniona
To również trzeba powiedzieć jasno.
Jednorazowe użycie narkotyku podczas seksu nie oznacza automatycznie uzależnienia.
Nie wolno jednak ignorować pierwszych oznak utraty kontroli.
Warto zadać sobie kilka pytań:
Czy potrafię uprawiać seks bez narkotyków?
Czy używam większych ilości niż kilka miesięcy temu?
Czy zdarza mi się brać dłużej, niż planowałem?
Czy partner lub partnerka zaczynają zwracać uwagę na moje używanie?
Czy przez chemsex zaniedbuję pracę albo obowiązki?
Czy po takich spotkaniach pojawiają się depresyjny nastrój, lęk lub poczucie pustki?
Czy ukrywam to przed rodziną?
Czy obiecuję sobie, że był to ostatni raz, ale sytuacja się powtarza?
Czy coraz częściej potrzebuję narkotyku, żeby poczuć podniecenie?
Jeżeli na kilka z tych pytań odpowiedź brzmi „tak”, warto potraktować sytuację poważnie.
Chemsex może niszczyć również związek
Problem nie zawsze dotyczy wyłącznie jednej osoby.
Jeżeli kobieta i mężczyzna regularnie używają narkotyków podczas seksu, substancja może stopniowo stać się jednym z najważniejszych elementów ich relacji.
Z czasem para może zauważyć, że bliskość bez narkotyku praktycznie zanika.
Rozmowy zastępuje oczekiwanie na kolejne spotkanie.
Seks bez substancji przestaje interesować.
Pojawiają się kłamstwa, ukrywanie używania, zdrady, problemy finansowe, zazdrość oraz konflikty.
Relacja zaczyna obracać się wokół narkotyku.
Wtedy leczenia może potrzebować nie tylko samo używanie substancji, ale również sposób funkcjonowania całego związku.
Wstyd jest jednym z największych przeciwników leczenia
Osoba mająca problem z chemseksem może zmagać się jednocześnie z uzależnieniem, seksualnością, problemami w relacjach, poczuciem winy i obawą przed oceną.
Dlatego komunikat:
„Po prostu przestań brać”
zazwyczaj nie wystarcza.
Potrzebne może być wsparcie terapeuty uzależnień, psychologa, psychiatry oraz specjalisty zajmującego się zdrowiem seksualnym.
Człowiek powinien móc powiedzieć:
„Biorę narkotyki podczas seksu i zaczynam tracić nad tym kontrolę”
i otrzymać profesjonalną pomoc zamiast potępienia.
Redukcja szkód nie oznacza akceptowania narkotyków
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje nieużywanie narkotyków.
Jednak osoba będąca obecnie w aktywnym używaniu również potrzebuje informacji mogących ograniczyć ryzyko utraty zdrowia lub życia.
Szczególnie niebezpieczne jest mieszanie różnych substancji, a zwłaszcza GHB/GBL z alkoholem i innymi środkami działającymi depresyjnie.
Nie należy również korzystać ze wspólnych igieł i sprzętu do iniekcji.
Ważne są regularne badania w kierunku HIV i innych zakażeń.
Jeżeli osoba po przyjęciu narkotyku jest nieprzytomna, ma zaburzenia oddychania, drgawki, sinieje albo nie można jej dobudzić, należy natychmiast wezwać pomoc pod numerem 112.
Nie wolno zostawiać nieprzytomnego człowieka samego.
Powrót do seksu na trzeźwo może być częścią zdrowienia
Jednym z trudniejszych etapów wychodzenia z chemseksu bywa ponowne nauczenie się intymności bez narkotyków.
Kobieta lub mężczyzna mogą po wielu miesiącach używania zauważyć, że normalny seks wydaje się mniej intensywny.
Może pojawić się skrępowanie, lęk, spadek libido albo problemy z osiągnięciem satysfakcji.
Czasami człowiek myśli:
„Bez narkotyku już nie potrafię”.
Nie musi to jednak oznaczać, że tak pozostanie.
Zdrowienie może obejmować nie tylko odstawienie substancji, ale również odbudowanie relacji z własnym ciałem, seksualnością, emocjami i partnerem lub partnerką.
Problem zaczyna się wcześniej niż katastrofa
Nie trzeba czekać na przedawkowanie.
Nie trzeba czekać na utratę pracy.
Nie trzeba czekać na rozpad związku.
Nie trzeba czekać na zakażenie HIV.
Nie trzeba czekać na psychozę ani pobyt w szpitalu.
Pomocy można szukać wtedy, kiedy człowiek zaczyna zauważać:
„To przestaje być zabawą. Tracę nad tym kontrolę”.
To właśnie wtedy jest dobry moment, żeby zareagować.
Chemsex nie jest powodem do potępiania człowieka. Jest jednak zjawiskiem, którego zagrożeń nie wolno bagatelizować.
Łączy bowiem dwa bardzo silne źródła pobudzenia układu nagrody – seksualność i działanie substancji psychoaktywnych.
Dlatego pomoc powinna obejmować człowieka jako całość: uzależnienie, zdrowie psychiczne, zdrowie seksualne, relację z partnerem lub partnerką oraz życie społeczne.
Bez zawstydzania.
Bez moralizowania.
Ale także bez udawania, że problemu nie ma.
Jeżeli seks zaczyna być możliwy tylko po narkotyku, kolejne spotkania wymykają się spod kontroli, a człowiek coraz częściej płaci za nie zdrowiem, relacjami i własnym spokojem – warto poszukać pomocy, zanim konsekwencje staną się znacznie poważniejsze.

