Odstawienie alkoholu jest początkiem zdrowienia, a nie jego zakończeniem. Po kilku miesiącach abstynencji człowiek może już nie zmagać się z takim chaosem jak na początku, może lepiej spać, sprawniej funkcjonować i rzadziej myśleć o alkoholu. Jednocześnie właśnie wtedy zaczyna się etap, który dla wielu osób okazuje się zaskakująco trudny. W polskim modelu opisującym pierwsze miesiące trzeźwienia określa się go jako fazę przystosowania, przypadającą orientacyjnie na okres od czwartego do szóstego miesiąca abstynencji.
Bohdan T. Woronowicz opisywał pięć umownych faz pierwszego okresu zdrowienia: fazę odwrotu, miesiąca miodowego, muru, przystosowania oraz rozwiązań. W fazie przystosowania i następującej po niej fazie rozwiązań zaczynają ujawniać się problemy, które wcześniej były przykrywane alkoholem. Charakterystyczne może być również znudzenie funkcjonowaniem na trzeźwo.
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to sztywny biologiczny kalendarz. Nie istnieje dzień, w którym każdy człowiek automatycznie przechodzi z jednej fazy do następnej. Tempo zdrowienia zależy między innymi od długości i intensywności picia, stanu zdrowia, wcześniejszych okresów abstynencji, sytuacji życiowej, sposobu leczenia oraz indywidualnych różnic. Podział na miesiące należy więc traktować jako model pomagający zrozumieć proces, a nie jako instrukcję działania organizmu.
W pierwszych tygodniach trzeźwienia ogromna część uwagi może być skupiona na samym alkoholu. Człowiek pilnuje abstynencji, walczy z głodem, omija miejsca i sytuacje kojarzące się z piciem, porządkuje sen, jedzenie i codzienny rytm. Kilka miesięcy później sytuacja zaczyna wyglądać inaczej. Niepicie stopniowo przestaje wypełniać cały dzień. I wtedy na pierwszy plan wychodzi pytanie znacznie trudniejsze: co zrobić z własnym życiem bez alkoholu?
Alkohol przez lata może pełnić wiele funkcji. Bywa sposobem na rozładowanie stresu, poprawę nastroju, nagradzanie siebie, zabijanie nudy, ucieczkę od samotności albo chwilowe tłumienie problemów. Po jego odstawieniu same problemy nie muszą zniknąć. Konflikt w związku nadal może istnieć. Długi pozostają długami. Trudności zawodowe nie rozwiązują się automatycznie. Podobnie poczucie winy, samotność, brak zainteresowań czy trudności w relacjach.
W fazie przystosowania człowiek zaczyna więc konfrontować się nie tylko z uzależnieniem, lecz także z rzeczywistością, przed którą wcześniej mógł uciekać w alkohol.
Może pojawić się również nuda. Nie musi to oznaczać zwykłego braku zajęcia. Przez lata życie związane z piciem mogło dostarczać bardzo silnych bodźców: oczekiwania na alkohol, zdobywania go, picia, konfliktów, kaca, obietnic poprawy i kolejnych okresów używania. Po odstawieniu alkoholu codzienność staje się bardziej przewidywalna. Dla osoby przyzwyczajonej do takiego cyklu spokojny dzień może początkowo wydawać się pusty albo pozbawiony emocji.
Istnieje również naukowe wyjaśnienie części takich doświadczeń. Badania nad przedłużonym zespołem odstawiennym wskazują, że u części osób po zakończeniu ostrego okresu odstawienia mogą przez kolejne miesiące utrzymywać się między innymi głód alkoholu, zaburzenia snu, drażliwość, obniżony nastrój czy anhedonia, czyli zmniejszona zdolność odczuwania przyjemności. Przegląd badań dotyczących przedłużonego odstawienia opisuje możliwość utrzymywania się części takich objawów przez około 3–6 miesięcy lub dłużej, choć ich przebieg jest bardzo indywidualny.
Dlatego człowiek może dojść do kilku miesięcy abstynencji i powiedzieć: „Nie mam już takiego głodu alkoholu jak kiedyś, ale nic mnie szczególnie nie cieszy”. Nie musi to oznaczać, że trzeźwienie nie działa. Jednocześnie takich objawów nie należy automatycznie przypisywać wyłącznie uzależnieniu. Utrzymująca się depresja, silny lęk, poważna bezsenność czy inne nasilone problemy psychiczne wymagają profesjonalnej oceny, ponieważ mogą mieć również inne przyczyny.
Regeneracja nie kończy się po kilku tygodniach. Systematyczny przegląd badań dotyczących funkcji neuropsychologicznych osób z zaburzeniem używania alkoholu wykazał, że wiele funkcji związanych między innymi z uwagą, pamięcią oraz funkcjami wykonawczymi poprawiało się w okresie abstynencji, przy czym znaczna część poprawy następowała w ciągu 6–12 miesięcy. Poszczególne funkcje odzyskiwały sprawność w różnym tempie, a wyniki badań nie były identyczne u wszystkich uczestników.
To ważne, ponieważ człowiek po czterech czy pięciu miesiącach może wyglądać zdecydowanie lepiej, sprawniej pracować i normalniej funkcjonować, ale jego proces zdrowienia nadal trwa.
Jednym z podstawowych zadań tego okresu staje się nauka przeżywania emocji bez automatycznego sięgania po alkohol. Jeżeli wcześniej reakcja wyglądała następująco: stres – alkohol, złość – alkohol, sukces – alkohol, samotność – alkohol, weekend – alkohol, to samo zaprzestanie picia nie tworzy jeszcze nowych sposobów reagowania.
Trzeba je dopiero wypracować.
NIAAA, amerykański Narodowy Instytut ds. Nadużywania Alkoholu i Alkoholizmu, wskazuje wśród mechanizmów wspierających zdrowienie między innymi radzenie sobie z głodem i objawami odstawienia bez picia, uczenie się reagowania na stres i negatywne emocje bez alkoholu, rozwijanie aktywności dających przyjemność niezależnie od alkoholu oraz budowanie satysfakcjonującego życia wolnego od jego używania.
I właśnie tutaj znajduje się sedno fazy przystosowania. Człowiek przestaje jedynie nie pić, a zaczyna uczyć się żyć bez picia.
Jednym z zagrożeń tego okresu może być nadmierna pewność siebie. Po kilku miesiącach sytuacja często wygląda nieporównywalnie lepiej niż na początku. Człowiek może mieć uporządkowane życie, poprawione relacje, lepszą kondycję i coraz mniej sytuacji silnego głodu. Wtedy łatwo dojść do przekonania, że problem został całkowicie rozwiązany.
Może pojawić się myśl: „Skoro tyle miesięcy wytrzymałem, to znaczy, że kontroluję sytuację”. Kolejnym krokiem może być ograniczenie terapii, rezygnacja ze wsparcia albo wystawianie się na sytuacje wcześniej uznawane za ryzykowne.
Poprawa funkcjonowania jest ważnym elementem zdrowienia, ale nie jest dowodem na odzyskanie bezpiecznej kontroli nad alkoholem. Uzależnienie nie znika tylko dlatego, że człowiek przez kilka miesięcy czuje się dobrze.
Zmienia się również sposób myślenia o sobie. Na początku trzeźwienia życie może obracać się wokół jednego celu: „dzisiaj nie piję”. Z czasem sama abstynencja nie powinna być jedyną treścią życia. Potrzebne stają się relacje, obowiązki, zainteresowania, aktywność, praca, odpoczynek, plany i poczucie sensu.
Takie szersze rozumienie zdrowienia jest zgodne również z podejściem SAMHSA, która wskazuje cztery podstawowe obszary recovery: zdrowie, bezpieczne miejsce życia, cel i znaczące codzienne aktywności oraz wspierające relacje i społeczność. Zdrowienie nie sprowadza się więc wyłącznie do zaprzestania używania substancji.
Faza przystosowania jest dlatego ważnym punktem całego procesu. Człowiek zaczyna sprawdzać, czy potrafi funkcjonować bez alkoholu nie tylko wtedy, gdy cała jego energia skupiona jest na leczeniu, ale również podczas zwyczajnego życia: w pracy, domu, związku, podczas konfliktu, samotnego wieczoru, święta, sukcesu czy rozczarowania.
To właśnie zwyczajne sytuacje mogą pokazać, czego jeszcze trzeba się nauczyć.
Po kilku miesiącach abstynencji pytanie nie powinno więc brzmieć wyłącznie: „Czy nadal nie piję?”
Coraz ważniejsze stają się inne: Czy potrafię odpoczywać bez alkoholu? Czy umiem rozwiązywać problemy zamiast od nich uciekać? Jak reaguję na złość, stres i samotność? Czy mam ludzi, z którymi mogę rozmawiać? Czy pojawiły się w moim życiu rzeczy, na które czekam? Czy buduję coś poza samą abstynencją?
Bo na tym etapie zdrowienia sama liczba dni bez alkoholu mówi już tylko część prawdy.
Faza przystosowania jest momentem, w którym trzeźwość ma przestać być wyłącznie rezygnacją z alkoholu, a zacząć stawać się sposobem życia.

