Partner wie, że jest uzależniony, ale nie chce rozpocząć leczenia
Opublikowano: 29.09.2026
Pytanie czytelnika
Mówi, że ma problem, lecz każdą wizytę u specjalisty odkłada na później. Czy samo przyznanie się do uzależnienia bez podjęcia działania jest realnym krokiem do zmiany?
Mariusz Krzyształowski
Tak. Przyznanie się do uzależnienia jest ważnym krokiem, ale samo w sobie nie oznacza jeszcze realnej zmiany. Można przez długi czas wiedzieć, że ma się problem, mówić o nim otwarcie, a jednocześnie nadal odkładać leczenie.
W uzależnieniu to dość częste. Człowiek może jednocześnie widzieć szkody i bać się tego, co będzie oznaczało leczenie: odstawienia, zmiany stylu życia, rozmowy o trudnych rzeczach czy utraty „swojego sposobu” radzenia sobie z napięciem. Dlatego deklaracja „wiem, że mam problem” może być szczera, ale bez kolejnego kroku łatwo zamienia się w coś, co uspokaja otoczenie i samego zainteresowanego.
Warto patrzeć bardziej na działania niż na deklaracje. Realna zmiana zaczyna się wtedy, gdy pojawia się konkret: umówiona konsultacja, pójście na pierwsze spotkanie, kontakt z terapeutą, lekarzem lub grupą, ograniczenie dostępu do substancji czy hazardu, ustalenie planu działania.
Jako partner nie jesteś jednak w stanie „wyleczyć” drugiej osoby za nią. Możesz wspierać, zachęcać i jasno mówić, jak jej uzależnienie wpływa na Ciebie i rodzinę, ale dobrze też mieć własne granice. Czasem bardzo ważne jest powiedzenie: „Widzę, że wiesz o problemie. Potrzebuję jednak zobaczyć konkretne działania, nie tylko kolejne obietnice.”
Jeżeli chcesz, mogę też napisać Ci, jak rozmawiać z partnerem, który ciągle odkłada leczenie, żeby nie wejść w rolę kontrolera ani ratownika.
